czwartek, 31 października 2013

cukierek albo psikus

Cały czas byłam przeciwna halloween, ale w końcu doszłam do wniosku, że czemu nie?? dzieci mają frajdę, a i my dorośli możemy świetnie się przy tym bawić. Wiem ile jest negatywnych opinii na temat halloween więc nie ma się co rozpisywać w tym temacie. 


Pozdrowionka :)))
   

piątek, 4 października 2013

Trochę czasu upłynęło od mojej ostatniej wizyty na blogu, pora go odkurzyć :)) Strasznie stęskniłam się za Wami mam nadzieję, że jeszcze mnie pamiętacie :) Na razie nie mam się czy chwalić, bo dopiero wyciągam robótki z szaf i zaczynam coś tam działać. Jesień to taki okres kiedy tego czasu jest nieco więcej, a póki co staramy się jeszcze z mężem korzystać jak najwięcej z ładnej pogody i oddajemy się naszej pasji :))   

Przedstawiam Wam nasz nowy nabytek Karmen

                             a tak spędzamy niedzielne popołudnia

    Kochane moje miłego weekendu :))

poniedziałek, 15 lipca 2013

...

Witajcie Kochane, nic nie piszę, bo nie bardzo jest się czym chwalić. Ja  w zeszłym miesiącu leżałam chora dopadło mnie zapalenie oskrzeli i plany jakie miałam musiały poczekać. Ledwo doszłam do siebie to dostałam wiadomość, która spadła na nas jak grom, zmarł mój szwagier fakt, że jako górnik chorował, ale tej śmierci nikt się nie spodziewał, człowiek wieczorem kładzie się spać, a rano już nie wstaje :(  największą tragedią jest fakt, że troje dzieci zostało sierotami :(        


środa, 19 czerwca 2013

kochana nie kłamałam :))

Witam Was drogie kobitki !!! Mam nadzieję, że wybaczycie mi tą nie obecność i nadal o mnie pamiętacie :)) Jest w blogowym świecie taka jedna Zmorka, która z molestowała mnie do napisania tego posta :) U mnie trochę zmian, ale tym to pochwalę się jak wszystko wypali, tak więc na razie mam głowę zajętą sprawami organizacyjnymi. Ostatnio z robótek to uszyłam trzy pokrowce na butle gazowe do warsztatu samochodowego :))) ciekawe zlecenie jak będę miała zdjęcia to wstawię. Trochę po lekarzach chodziłam, syn musi nosić okularki, ma wadę po tatusiu całe szczęście, że mu to nie przeszkadza, a wręcz jest zadowolony, bo wygląda jak tata :)) Ja wyrywałam ósemkę i tak mnie dentysta zmaltretował, że pięć dni chodziłam napuchnięta jak chomik i na tabletkach przeciw bólowych i znów nic nie robiłam, a jak by tego było mało skręciłam nogę i już drugi tydzień idzie jak mnie boli. Więc same widzicie nie ma się czym chwalić, jedynie puzzle sobie kupiłam 1500 i walczę z nimi, żeby myśli zająć i odstresować się :)) Chciałam Wam również podziękować za miłe komentarze pod poprzednim postem :))) i tak mi ten czas ucieka. Dawno temu uszyłam takie miśki chyba jeszcze ich tu nie było :)



        
         Pozdrawiam serdecznie!!!!!

czwartek, 18 kwietnia 2013

Metamorfoza :))

Kochane tak jak obiecałam, dzisiaj byłyśmy z mamą i koniowatym na spacerku w lesie i porobiłyśmy trochę zdjęć :))  

Teraz wyglądam tak
 a było tak
Tylko proszę o szczere opinie, bo jak wiadomo najlepiej nas ocenią osoby postronne :))  Cięcie było moim pomysłem ale coś mi nie pasuje.
Buziaki posyłam

wtorek, 16 kwietnia 2013

Piękna pogoda :)

Chęci do życia wróciły, słoneczko doładowało baterie jeszcze tylko przegląd w szafie zrobić i zimowe ubrania schować głęboko :)) Wczoraj skończyłam szyć podusię dla małej Zuzi


Lecę jeszcze coś porobić :))
Ps. zapomniałam napisać, że poszalałam i zmieniłam kolor włosów z czarnych na rudy :))  Jak ktoś zrobi mi ładne zdjęcie to się pokarzę :)

wtorek, 9 kwietnia 2013

Historia Pana Teodora

Witam was moje drogie, nadszedł czas, żeby wyjawić wam co ten Teodor robił w naszym domu :) Wszystko zaczęło się od tego, że nasz przyjaciel wpadł na genialny pomysł zrobienia żonie niespodzianki. Postanowił kupić jej w prezencie na walentynki kotka brytyjskiego bez rodowodu, bo to dodatkowy koszt i to nie mały, ale wcale nie tak łatwo jest dostać takiego kotka za rozsądną cenę, więc musiał zakup odłożyć na dzień kobiet, ale i wtedy nie wypaliło i tak zakup został przełożony na zajączka (nie wiem jak u was, ale u nas jest tradycja dawania prezentów na zajączka, a raczej chowania w różne miejsca)  Znalazłam Panią niedaleko siebie, która to miała mi od  znajomej przywieść małego kotka w sobotę przed świętami (źródło pewne, bo koleżanka też u niej kupowała ) Pani obiecała, że będzie tak jak chcemy cały niebieski, krótko włosy brytyjczyk. W środę dostałam telefon, że kotek jest do odbioru w sobotę ale ma trochę białych plamek. No i znowu nic z tego, bo kolega uparł się na całego niebieskiego, a Pani zrobiła nas w balona. W czwartek popołudniu mąż dostał wiadomość, że ma się zbierać, bo jadą po kotka aż do Inowrocławia od nas jakieś 400 km w jedną stronę ale cena na tyle atrakcyjna, że było warto :)) i tak w ten oto sposób Teodor trafił do naszego domu z czwartku na piątek o 3 w nocy :)) Oczywiście był na przechowaniu do niedzieli aż nie przyszedł zajączek :)))              

Zrobiłam mu kokardkę i poszedł do nowego domku, ale już zaoferowałam się, że jak pojadą na wczasy to chętnie go przygarniemy

Najbliżej prawdy była Karolina
Kochana podeślij mi swój adres :)

Skoro dzisiaj o pupilach to przedstawię wam jeszcze ulubieńca mojego szwagra :))
Pan Wiesio
Serdecznie pozdrawiam :)))